Trump i Netanjahu: Dwóch szaleńców bawiących się w Boga
Kiedy szaleni przywódcy powołują się na katastrofę boską jako narzędzie polityczne, pochłonięci zostają nie tylko ich wrogowie. Jeśli ich nie powstrzymamy, wszyscy staniemy się ofiarami tych dwóch psychopatów.
Oto wielkanocne przesłanie Donalda Trumpa dla świata:
Wtorek będzie w Iranie Dniem Elektrowni i Dniem Mostu, wszystko w jednym. Nie będzie niczego podobnego!!! Otwórzcie tę cholerną Cieśninę, wy szaleńcy, albo traficie do piekła – PO PROSTU PATRZCIE! Chwała Allahowi. Prezydent DONALD J. TRUMP
Donald Trump i jego wspólnik w zbrodniach wojennych, Benjamin Netanjahu, wspólnie prowadzą morderczą wojnę agresywną przeciwko Iranowi, narodowi liczącemu 90 milionów ludzi. Są w szponach trzech kaskadowo narastających patologii. Pierwszą z nich jest osobowość: obaj są złośliwymi narcyzami. Drugą jest arogancja władzy: mężczyźni, którzy posiadają władzę pozwalającą na dowodzenie nuklearną zagładą i w konsekwencji nie czują żadnych ograniczeń. Trzecią, najgroźniejszą ze wszystkich, jest urojenie religijne: dwaj mężczyźni, którzy wierzą i którym codziennie wmawiają otoczenie, że są mesjaszami wykonującymi dzieło Boże. Każda patologia zaostrza pozostałe, tak że razem narażają świat na bezprecedensowe niebezpieczeństwo.
Rezultatem jest gloryfikacja przemocy, jakiej nie widziano od czasów nazistowskich przywódców. Pytanie brzmi, czy garstka dorosłych na świecie – odpowiedzialnych przywódców narodowych, którzy pozostają wierni prawu międzynarodowemu i są gotowi to przyznać – zdoła ich powstrzymać. Nie będzie to łatwe, ale muszą spróbować.
Zacznijmy od leżącego u jego podstaw zaburzenia psychicznego. Złośliwy narcyzm to termin kliniczny, a nie obelga. Psycholog społeczny Erich Fromm ukuł to określenie w 1964 roku, opisując Adolfa Hitlera jako połączenie patologicznej wielkościowości, psychopatii, paranoi i osobowości antyspołecznej w jedną strukturę charakteru. Złośliwy narcyz nie jest jedynie próżny. Jest strukturalnie niezdolny do autentycznej empatii, konstytucjonalnie odporny na poczucie winy i kieruje się paranoicznym przekonaniem, że otaczają go wrogowie i muszą zostać zniszczeni. Już w 2017 roku psycholog, John Garnter i wielu innych specjalistów ostrzegało przed złośliwym narcyzmem Trumpa.
Kiedy władza nie zna granic, jedyną pozostającą wewnętrzną kontrolą jest sumienie. A psychopata nie ma sumienia.
Kilku szanowanych psychologów i psychiatrów oceniło Trumpa pod kątem psychopatii za pomocą standaryzowanej skali Hare’a i uzyskało wyniki znacznie przekraczające próg diagnostyczny. Zobacz na przykład tutaj. Psychopatię najlepiej charakteryzuje brak sumienia lub współczucia dla innych ludzi.
Zarówno Trump, jak i Netanjahu idealnie pasują do tego opisu. Psychopatia Trumpa była w pełni widoczna, gdy siły amerykańskie zniszczyły cywilny most w Teheranie, niemający żadnego znaczenia militarnego, zabijając co najmniej ośmiu cywilów i raniąc 95 lub więcej. Trump nie rozpaczał. Rozpływał się w zachwytach i obiecywał dalsze zniszczenia. Przemówienie Netanjahu z okazji Paschy również nie zawierało ani jednego słowa o poległych. Żadnej pauzy. Żadnego cienia wątpliwości. Tylko triumfalny katalog wrogów, których zniszczył.
Paranoja napędza zagrożenie, które stworzyli Trump i Netanjahu. Dyrektor Wywiadu Narodowego Trumpa, Tulsi Gabbard, zeznała na piśmie, że irański program nuklearny został „unicestwiony” i że społeczność wywiadowcza „nadal ocenia, że Iran nie buduje broni jądrowej”. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) stanowczo stwierdziła, że nie ma dowodów na istnienie bomby. Urzędnik Trumpa ds. walki z terroryzmem zrezygnował w proteście, pisząc, że „rozpoczęliśmy tę wojnę pod presją Izraela i jego potężnego amerykańskiego lobby”. Paranoik nie potrzebuje realnego zagrożenia. Stworzy je, jeśli będzie musiał, by zaspokoić swoje przesadne obawy.
Makiawelizm działa bezwstydnie. Trump powiedział światu, że dyplomacja zawsze była jego „pierwszym wyborem”, jednocześnie chwaląc się zerwaniem umowy nuklearnej z Iranem: „Byłem zaszczycony, że mogłem to zrobić. Byłem z tego dumny”. Własnymi rękami zniszczył ramy dyplomatyczne, a następnie obwinił Iran za te zniszczenia. Następnie przyznał mimochodem, że wojna nie ma uzasadnienia w postaci samoobrony: „Nie musimy tam być. Nie potrzebujemy ich ropy. Nie potrzebujemy niczego, co mają. Ale jesteśmy tam, by pomóc naszym sojusznikom”. Zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych samoobrona jest jedyną podstawą prawną dla użycia siły. Trump przyznał, że taka podstawa nie istnieje.
Władza wyrządza pewnemu człowiekowi szczególną deformację, szczególnie dotkliwą, gdy władza ta jest nieograniczona lub wydaje się taka być. Dysponując arsenałami nuklearnymi, Trump i Netanjahu nie postrzegają świata tak, jak inni. Dostępność broni jądrowej dla tych złośliwych narcyzów nie jest ciężarem odpowiedzialności, lecz przedłużeniem ich wybujałego poczucia własnej wartości: Mogę wszystko. Mogę zniszczyć wszystko. Obserwujcie mnie. Netanjahu i Trump nie będą się powstrzymywać przed tą urojoną wielkością.
Trump i Netanjahu nie postrzegają świata tak, jak inni.
Trump całkowicie uwewnętrznił to poczucie bezkarności. 1 kwietnia stanął przed kamerami i obiecał zbombardować Iran „z powrotem do epoki kamienia łupanego, gdzie ich miejsce”. Fraza „gdzie ich miejsce” to werdykt człowieka, który czuje się bosko upoważniony do oceniania wartości 90 milionów ludzi i bez wahania ich dehumanizuje. Wielokrotnie groził zniszczeniem irańskiej cywilnej infrastruktury elektrycznej – zbrodnią wojenną w świetle prawa konfliktów zbrojnych, ogłoszoną otwarcie jako stanowisko negocjacyjne przed globalną publicznością, która w większości zmieniła kanał.
Netanjahu dowodzi państwem posiadającym około 200 głowic jądrowych, nigdy nie podpisał Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej i nie podlega żadnemu międzynarodowemu systemowi inspekcji. Obserwował, jak Trump wykorzystuje amerykańską siłę militarną w sposób niekontrolowany i agresywny, i zgadza się, że nie pociąga to za sobą żadnych konsekwencji. Drugie szaleństwo napędza trzecie: gdy władza nie zna granic, jedyną pozostającą wewnętrzną kontrolą jest sumienie. A psychopata nie ma sumienia.
Brak sumienia jest najgroźniejszą z trzech patologii, ponieważ to on usuwa ostatni możliwy wewnętrzny hamulec. Strateg, który prowadzi niesprawiedliwą wojnę, może w końcu ocenić, że koszty przewyższają zyski i zaprzestać. Złośliwy narcyz, który prowadzi wojnę dla ego, może w końcu wyczerpać żądania ego i zaprzestać. Psychopata eskaluje, ponieważ nie ma granic.
A jeśli w to uwierzysz, będzie jeszcze gorzej. Zarówno Trump, jak i Netanjahu to niedoszli mesjasze. Są samozwańczymi wysłannikami Boga. Dla nich zaprzestanie wojny z Iranem oznaczałoby, że Bóg się mylił. A samozwańczy mesjasz również nie może się mylić, ponieważ mesjasz i Bóg stali się, w jego wybujałej psychice, w istocie tym samym.
Zarówno Trump, jak i Netanjahu otwarcie deklarowali tę mesjańską tożsamość. Trump nazwał siebie „wybrańcem”. Odnosząc się do zamachu na Trumpa w 2024 roku, oświadczył: „Czułem wtedy i wierzę jeszcze bardziej teraz, że moje życie zostało uratowane z jakiegoś powodu. Zostałem uratowany przez Boga, aby uczynić Amerykę ponownie wielką”. Netanjahu w swoim przemówieniu w przeddzień Paschy nie tylko przywołał Boga. Przywłaszczył sobie rolę Boga w narracji o Exodusie – wymieniając dziesięć „dokonań” tego, co nazywa „Wojną Odkupienia” i nazywając każde z nich plagą. Zabójstwo ajatollaha Chameneiego nazwał „Plagą Pierworodnych”. Następnie ostrzegł świat:
Przypominam, że po dziesięciu plagach egipskich faraon nadal próbował skrzywdzić naród izraelski i wszyscy wiemy, jak to się skończyło.
W Księdze Wyjścia tym zakończeniem jest zatopienie całej armii faraona. Netanjahu groził unicestwieniem Iranu w telewizji, posługując się językiem Pisma Świętego.
Każdego z tych mężczyzn otacza dwór pochlebców i fanatyków, których zadaniem jest podtrzymywanie złudzeń i zapobieganie przedostawaniu się rzeczywistości do ich świadomości.
Dwór Trumpa: Hegseth, Huckabee i chrześcijańscy nacjonaliści
Pete Hegseth, sekretarz obrony, zamienił Pentagon w teatr świętej wojny. Na piersi ma tatuaż Krzyża Jerozolimskiego, a na ramieniu napis „Deus Vult” – „Bóg tak chce”, będący zawołaniem bojowym średniowiecznych krucjat. Co miesiąc organizuje nabożeństwa chrześcijańskie w audytorium Pentagonu. Prosił naród amerykański, aby modlił się „codziennie, na kolanach” o zwycięstwo militarne na Bliskim Wschodzie „w imię Jezusa Chrystusa”. Podczas jednego z nabożeństw modlił się na głos, aby wojska amerykańskie zadały:
Przytłaczająca przemoc działań przeciwko tym, którzy nie zasługują na litość… Prosimy o to z odważną ufnością w potężnym i potężnym imieniu Jezusa Chrystusa.
Na konferencji prasowej poświęconej wojnie z Iranem Hegseth powiedział, że Stany Zjednoczone „negocjują za pomocą bomb”. Określił irańskich przywódców mianem „religijnych fanatyków” dążących do uzyskania potencjału nuklearnego w celu „jakiegoś religijnego Armagedonu”, przewodnicząc jednocześnie comiesięcznym nabożeństwom w Pentagonie i oświadczając, że „opatrzność naszego wszechmogącego Boga chroni te wojska”. Wydaje się, że nie zdaje sobie sprawy z lustra, które trzyma. Sekretarz obrony, który modli się o „przytłaczającą przemoc” w imię Jezusa, a jednocześnie nazywa swoich wrogów fanatykami religijnymi, zdefiniował słowo „projekcja”.
Mike Huckabee, ambasador USA w Izraelu, przedstawia teologiczną architekturę. Huckabee, pastor baptystyczny i zagorzały chrześcijański syjonista, wierzy, że konflikt izraelsko-irański jest spełnieniem biblijnego proroctwa – niezbędnym krokiem w kierunku Pochwycenia i powtórnego przyjścia Chrystusa. Wysłał Trumpowi wiadomość – którą Trump następnie opublikował w mediach społecznościowych – porównując ten moment do wydarzeń z 1945 roku i zrzucenia bomb atomowych na Japonię, wzywając Trumpa do posłuchania „JEGO głosu”, czyli Boga.
W wywiadzie Huckabee został zapytany o biblijne nadanie ziemi rozciągającej się od Nilu do Eufratu – obejmujące Liban, Syrię, Jordanię oraz części Arabii Saudyjskiej i Iraku – i o to, czy Izrael ma do tego wszystkiego boskie prawo. Jego odpowiedź była bezpośrednia: „Byłoby w porządku, gdyby to wszystko zabrali”.
Skrajnie prawicowy minister finansów Izraela Smotrich z kolei napisał w mediach społecznościowych: „Kocham Huckabee”. Chrześcijański pastor syjonistyczny John Hagee, którego organizacja Christians United for Israel jest głównym motorem amerykańskiego ewangelicznego poparcia dla wojen prowadzonych przez Izrael, spojrzał na wojnę z Iranem i powiedział po prostu: „Proroczo, jesteśmy na właściwym miejscu”. Franklin Graham, podczas wielkanocnej modlitwy w Białym Domu, podsycał mesjańskie urojenia Trumpa: „Dziś Irańczycy, nikczemny reżim tego rządu, chce zabić każdego Żyda i zniszczyć go ogniem atomowym. Ale Ty wywyższyłeś prezydenta Trumpa. Wywyższyłeś go na takie czasy jak te. I Ojcze, modlimy się, abyś dał mu zwycięstwo”.
Dwór Netanjahu: Ben-Gwir, Smotrycz i mesjańscy osadnicy
Po stronie izraelskiej dwór wewnętrzny składa się z dwóch postaci, których radykalizm jest tak skrajny, że uważano ich za politycznych pariasów, dopóki Netanjahu nie wykorzystał ich głosów, aby utrzymać się u władzy. Itamar Ben-Gvir, minister bezpieczeństwa narodowego, jest wielbicielem zmarłego rabina Meira Kahane, którego partia Kach została uznana za organizację terrorystyczną. Bezalel Smotrich, minister finansów, czerpie swoją ideologię od rabina Zvi Yehudy Kooka, który nauczał, że militarne zwycięstwo Izraela w 1967 roku było nakazem boskim, a zasiedlenie terytoriów palestyńskich jest wolą Boga. Razem zajmują 20 miejsc w 67-osobowej koalicji Netanjahu. Nie tylko doradzają premierowi, ale podzielają jego mesjańskie przekonania i wizję.
Ben-Gvir wykorzystał swoją kontrolę nad izraelską policją, aby umożliwić osadniczym bojówkom paramilitarnym działanie przeciwko Palestyńczykom na Zachodnim Brzegu. Konsekwentnie blokował negocjacje w sprawie zawieszenia broni i otwarcie przypisywał sobie zasługi za ich opóźnianie. Walczył o prawa do żydowskich rytuałów na Wzgórzu Świątynnym, sprzeciwiając się utrzymywanemu przez dekady status quo, co zdaniem izraelskich służb bezpieczeństwa miało prowadzić wprost do rozlewu krwi. W sierpniu 2023 roku oświadczył: „Moje prawo, prawo mojej żony i moich dzieci do poruszania się po drogach Judei i Samarii jest ważniejsze niż prawo Arabów do swobodnego przemieszczania się”. Wielka Brytania, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Norwegia, Słowenia, Holandia i Hiszpania nałożyły na niego sankcje za podżeganie do przemocy, jednak Stany Zjednoczone pod wodzą Marco Rubio broniły Ben-Gwira i krytykowały te sankcje.
Smotrich jest bardziej metodyczny z tej dwójki: mniej teatralny i bardziej niebezpieczny. Systematycznie przeniósł cywilne zarządzanie Zachodnim Brzegiem z izraelskiego wojska do swojego ministerstwa, przeznaczając setki milionów szekli na infrastrukturę osadniczą, podczas gdy budżety Autonomii Palestyńskiej są celowo dławione. Polecił swojemu biuru opracowanie „planu operacyjnego wdrożenia suwerenności” nad Zachodnim Brzegiem. Podczas wojny z Iranem wzywał Izrael do aneksji południowego Libanu aż do rzeki Litani, deklarując, że wojna „musi zakończyć się zupełnie inną rzeczywistością”. Ideologia Smotricha opiera się na nauce Kooka, że przedsięwzięcie osadnicze nie jest kwestią polityczną, lecz świętą – boskim obowiązkiem, który musi zostać wypełniony niezależnie od prawa międzynarodowego, praw Palestyńczyków czy opinii świata. Granice z 1967 roku, w tej teologii, nie są tymczasową rzeczywistością militarną. Są niedokończonymi sprawami Boga.
Dorośli ludzie świata muszą spróbować powstrzymać to szaleństwo.
Ani Ben-Gvir, ani Smotrich nie byli niczym więcej niż skrajnymi ekstremistami, zanim Netanjahu nie zalegalizował ich, wprowadzając do rządu i swojego wewnętrznego dworu. Dał im władzę nad izraelskim społeczeństwem, a oni dali mu religijno-nacjonalistyczną siłę ognia, by nazywać swoje wojny boską misją.
W tym krajobrazie świętej wojny jeden głos przemówił z wdziękiem i jasnością mogącą uratować świat. Papież Leon XIV konsekwentnie wzywał do położenia kresu przemocy. Podczas mszy w Wielki Czwartek w Rzymie odniósł się do arogancji władzy:
Mamy tendencję do postrzegania siebie jako potężnych, gdy dominujemy, zwycięskich, gdy niszczymy równych sobie, wielkich, gdy się nas boją. Bóg dał nam przykład – nie tego, jak dominować, ale jak wyzwalać; nie tego, jak niszczyć życie, ale jak je dawać.
W Niedzielę Palmową papież ponownie wyraził się wprost, mówiąc, że Jezus „nie wysłuchuje modlitw tych, którzy prowadzą wojnę, lecz je odrzuca”. Hegseth odprawił następnie kolejne nabożeństwo w Pentagonie, gdzie ponownie modlił się o „przytłaczającą przemoc” w imię Chrystusa.
Profesor John Mearsheimer stwierdził wprost, że zbrodnie popełniane obecnie przez Trumpa i Netanjahu to te same zbrodnie, za które powieszono nazistowskich przywódców w Norymberdze: wojna agresywna, aneksja obcego terytorium, celowe ataki na infrastrukturę cywilną i kara zbiorowa. To nie jest retoryczna przesada. To kategorie prawne. Trybunał Norymberski nazwał zbrodnię agresji „najwyższą zbrodnią międzynarodową” – taką, która „zawiera w sobie nagromadzone zło całości” – ponieważ to właśnie ona umożliwia wszystkie inne zbrodnie. Ci ludzie przyznali się do niej publicznie w przemówieniach transmitowanych przez międzynarodowe stacje telewizyjne.
Mechanizmy instytucjonalne, które istnieją, aby zapobiec właśnie takiej katastrofie, w tym Rada Bezpieczeństwa ONZ, Międzynarodowy Trybunał Karny, reżim nierozprzestrzeniania broni jądrowej i prawo konfliktów zbrojnych, są aktywnie podważane przez Stany Zjednoczone.
A jednak dorośli ludzie na całym świecie muszą spróbować powstrzymać to szaleństwo. Wielostronne wysiłki w Islamabadzie, w tym inicjatywa ministrów spraw zagranicznych Pakistanu, Turcji, Egiptu i Arabii Saudyjskiej, współpracujących nad chińsko-pakistańską pięciopunktową inicjatywą pokojową, to ważny początek. Powinny do niego dołączyć pełne zaangażowanie państw BRICS, Zgromadzenia Ogólnego ONZ i każdego państwa, które pragnie żyć w świecie rządzonym zasadami, a nie urojeniami dwóch złośliwych narcyzów.
Kiedy obłąkani przywódcy powołują się na boską katastrofę jako instrument polityczny, pochłania to nie tylko ich wrogów. Wszyscy będziemy ofiarami plag Netanjahu i bombardowania Iranu przez Trumpa do epoki kamienia łupanego, jeśli inni przywódcy nie ograniczą tych dwóch szaleńców.
Jeffrey D. Sachs
Autora nie trzeba przedstawiać, jest bowiem jednym z najbardziej znanych profesorów amerykańskich na świecie.
Źródło: Unz

