slide 1

Chiny ostro krytykują Trumpa

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Guo Jiakun China MFA largeW Waszyngtonie pojawiły się TWIERDZENIA, że USA przekonały Chiny, aby „nie sprzedawały ani nie dostarczały broni Iranowi”. Okazuje się, że Chiny twierdzą, że to twierdzenie jest fałszywe.

Guo Jiakun, rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w środę po południu w Pekinie wygłosił w telewizji następujące, bardzo lakoniczne oświadczenie:

„Chciałbym położyć kres krążącym w internecie plotkom, jakoby Chiny uzgodniły ze Stanami Zjednoczonymi, że nie będą dostarczać broni Iranowi. Chcę jasno powiedzieć, że takie rozmowy nie miały miejsca.

Chiny ani nie przyznały się do dostarczania broni Iranowi, ani temu nie zaprzeczyły. Nasze umowy o bezpieczeństwie i współpracy obronnej są aktami suwerennymi, dlatego o nich mogą decydować tylko i wyłącznie Chiny. Żaden obcy kraj nie ma prawa ingerować w wewnętrzne sprawy Chin.
Przywódcy na całym świecie powinni ostrożnie ważyć swoje słowa, zanim je zabiorą.

Chiny z zadowoleniem przyjmują decyzję prezydenta Trumpa o deeskalacji i otwarciu Cieśniny Ormuz. Nadal jesteśmy zaangażowani w czynieniu pokoju na świecie i ustabilizowania sytuacji w regionie poprzez konstruktywny dialog”.

Ktoś kłamie. Nietrudno zgadnąć kto.

Hal Turner

Nieprzewidziane konsekwencje irańskiego oporu

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Stawiając opór nielegalnemu atakowi Izraela i Stanów Zjednoczonych na swój kraj, Irańczycy położyli „papierowego tygrysa” na kolana. W ciągu zaledwie kilku dni udowodnili, że wyrafinowana i droga broń Pentagonu nie była dostosowana do ich wysoce ekonomicznego podejścia do wojny. Zdestabilizowali globalny rynek ropy naftowej, który stanowi podstawę dolara amerykańskiego. Wreszcie, stworzyli nowy model, który rozważają teraz wszyscy przeciwnicy dominacji anglosaskiej. W konsekwencji Chiny całkowicie zrewidowały plany obronne na wypadek ataku USA na Tajwan.

 

Wojna z Iranem jest inna niż dotąd wszystkie. Po raz pierwszy zniszczone cele nie mają większego znaczenia. Bohaterowie skupiają się na ekonomicznych konsekwencjach swoich działań. To doświadczenie rewolucjonizuje sposób prowadzenia wojen i skłoniło już Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą do rewizji planów bojowych.

Dron Shaheh jest wart około 35 000 dolarów. Aby go zestrzelić, Stany Zjednoczone muszą wystrzelić dwa pociski Patriot o wartości 3,3 miliona dolarów każdy. Jeśli pozwolą dronowi Shaheh trafić w cel – jakikolwiek – zostanie uznane, że nie są w stanie obronić siebie ani swoich sojuszników. Wystrzeliwując drona, Iran z pewnością zmusi Stany Zjednoczone do zapłaty 6,6 miliona dolarów, czyli około 188 razy więcej niż początkowa inwestycja.

Stany Zjednoczone posiadają już system antydronowy Merops. Jednak systemy te znajdują się dopiero w fazie testów na Ukrainie od półtora roku. Są one również rozmieszczone wzdłuż granic Polski i Rumunii. Pentagon podjął decyzję o zmniejszeniu obecności wojsk na froncie wschodnim NATO, aby rozmieścić swoje systemy Merops w Zatoce Perskiej.

„Otrzymaliśmy konkretną prośbę od Stanów Zjednoczonych o ochronę” przed irańskimi systemami dronów – oświadczył 12 marca niewybrany prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Ukraińscy oficerowie zostali natychmiast wysłani do Zatoki Perskiej.

Co więcej, Stany Zjednoczone od lat eksperymentują z laserami przeciwdronowymi. To bardzo ekonomiczne rozwiązanie, ale na razie nie wiemy, jak używać tej broni, nie mówiąc już o jej masowej produkcji. Upłynie wiele lat, zanim Pentagon użyje jej na polu bitwy.

Co więcej, zapasy Patriotów gwałtownie się kurczą. Chociaż Pentagon utrzymuje w tajemnicy dostępne zapasy, przekierowuje środki ze wszystkich innych frontów, aby rozmieścić Patrioty na Bliskim Wschodzie. Wiemy tylko, że amerykański kompleks wojskowo-przemysłowy nie jest w stanie produkować więcej niż 700 sztuk rocznie, podczas gdy Iran wystrzelił już kilka tysięcy dronów Shahed.

Blokada Blokady?

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Prezydent Trump miał w sobotę doskonałą okazję, by przerwać wojnę z Iranem. Po groźbie wobec Iranu, że „cała cywilizacja zginie dziś w nocy”, Trumpowi udało się uzyskać dwutygodniową przerwę w wojnie dzięki interwencji rządu pakistańskiego.

Otworzyła się szansa na zakończenie tej nielegalnej wojny. Wiceprezydent Vance udał się do Pakistanu, aby negocjować z irańską delegacją wysokiego szczebla, a według doniesień prasowych poczyniono postępy w wielu kwestiach.

Niestety, po półtora miesiąca wojny, podczas której wydano dziesiątki miliardów dolarów, każda amerykańska baza w regionie została uszkodzona lub zniszczona, a dziesiątki samolotów wojskowych stracono, prezydent Trump nie przerwał wojny. Wcisnął gaz do dechy.

Po 21 godzinach negocjacji rozmowy załamały się, podobno dlatego, że strona amerykańska ponownie zażądała od Iranu zwrotu wzbogaconego uranu, zniszczenia obiektów jądrowych i zaprzestania wzbogacania uranu. Być może jest to „maksymalistyczne” podejście preferowane przez premiera Izraela Benjamina Netanjahu, ale Stany Zjednoczone nie mają powodu, by wysuwać takie żądania.

Spotkanie w Pakistanie było zatem stratą czasu – a całe zawieszenie broni było prawdopodobnie jedynie chwytem marketingowym mającym na celu zyskanie czasu dla USA i Izraela na przegrupowanie sił i przeładowanie.

Zaraz po tym, jak rozmowy zakończyły się fiaskiem, coraz bardziej niestabilny Trump nasilił swoje groźby wobec Iranu. W ciągu ostatnich tygodni na zmianę twierdził, że Cieśnina Ormuz nie ma dla Stanów Zjednoczonych znaczenia, i domagał się jej natychmiastowego otwarcia.

Wczoraj ogłosił – za pośrednictwem swojego konta w mediach społecznościowych – że wojsko Stanów Zjednoczonych rozpocznie blokadę Cieśniny Ormuz przez Iran. Każdy statek wypływający z irańskiego portu narażałby się na abordaż, inspekcję, a nawet przejęcie.

Irańskie ograniczenia ruchu w Cieśninie Ormuz spowodowały gwałtowny wzrost cen ropy naftowej, a także cen nawozów i innych powiązanych produktów. Inflacja w USA rośnie. Rynki globalne chwieją się. Dalsze ograniczanie przez Trumpa ruchu w Zatoce Perskiej i poza nią poprzez własną blokadę tylko przyspieszy ten proces. To jak gaszenie pożaru benzyną.

A jeśli Huti w Jemenie zamkną Morze Czerwone w odpowiedzi na blokadę Iranu przez Trumpa, możemy być nawet świadkami globalnego kryzysu gospodarczego.

Odnosi się wrażenie, że prezydent Trump miota się, stając się coraz bardziej niestabilny. Spodziewał się, że Europejczycy, Japończycy i Koreańczycy z Południa przyłączą się do jego wysiłków na rzecz otwarcia Cieśniny, ale zamiast tego postanowili zawrzeć własne umowy z Teheranem i zapłacić opłatę tranzytową. Reszta świata nie chce wojny z Iranem. Tylko administracja Trumpa i Netanjahu chcą wojny.

 

Petrodolar traci na wartości, ponieważ opłaty za przeprawę przez Cieśninę Ormuz są wypłacane w juanach chińskich. Dolar jest podważany jako globalna waluta rezerwowa, podczas gdy globalne imperium USA jest podważane w czasie rzeczywistym.

Nadszedł czas, aby poszukać i zejść z tej drogi. Jednak prezydent USA wydaje się zmierzać w przeciwnym kierunku. Sprzęt wojskowy jest szybko transportowany drogą lotniczą na Bliski Wschód, a kolejna amerykańska grupa lotniskowców zbliża się do regionu. Chiny ostrzegły USA przed ingerencją w handel z Iranem.

Zbliża się poważna eskalacja, a Kongres wciąż nie może znaleźć swojego głosu.

Blokada Blokady?

Prezydent Trump miał w sobotę doskonałą okazję, by przerwać wojnę z Iranem. Po groźbie wobec Iranu, że „cała cywilizacja zginie dziś w nocy”, Trumpowi udało się uzyskać dwutygodniową przerwę w wojnie dzięki interwencji rządu pakistańskiego.

Otworzyła się szansa na zakończenie tej nielegalnej wojny. Wiceprezydent Vance udał się do Pakistanu, aby negocjować z irańską delegacją wysokiego szczebla, a według doniesień prasowych poczyniono postępy w wielu kwestiach.

Niestety, po półtora miesiąca wojny, podczas której wydano dziesiątki miliardów dolarów, każda amerykańska baza w regionie została uszkodzona lub zniszczona, a dziesiątki samolotów wojskowych stracono, prezydent Trump nie przerwał wojny. Wcisnął gaz do dechy.

Po 21 godzinach negocjacji rozmowy załamały się, podobno dlatego, że strona amerykańska ponownie zażądała od Iranu zwrotu wzbogaconego uranu, zniszczenia obiektów jądrowych i zaprzestania wzbogacania uranu. Być może jest to „maksymalistyczne” podejście preferowane przez premiera Izraela Benjamina Netanjahu, ale Stany Zjednoczone nie mają powodu, by wysuwać takie żądania.

Spotkanie w Pakistanie było zatem stratą czasu – a całe zawieszenie broni było prawdopodobnie jedynie chwytem marketingowym mającym na celu zyskanie czasu dla USA i Izraela na przegrupowanie sił i przeładowanie.

Zaraz po tym, jak rozmowy zakończyły się fiaskiem, coraz bardziej niestabilny Trump nasilił swoje groźby wobec Iranu. W ciągu ostatnich tygodni na zmianę twierdził, że Cieśnina Ormuz nie ma dla Stanów Zjednoczonych znaczenia, i domagał się jej natychmiastowego otwarcia.

Wczoraj ogłosił – za pośrednictwem swojego konta w mediach społecznościowych – że wojsko Stanów Zjednoczonych rozpocznie blokadę Cieśniny Ormuz przez Iran. Każdy statek wypływający z irańskiego portu narażałby się na abordaż, inspekcję, a nawet przejęcie.

Irańskie ograniczenia ruchu w Cieśninie Ormuz spowodowały gwałtowny wzrost cen ropy naftowej, a także cen nawozów i innych powiązanych produktów. Inflacja w USA rośnie. Rynki globalne chwieją się. Dalsze ograniczanie przez Trumpa ruchu w Zatoce Perskiej i poza nią poprzez własną blokadę tylko przyspieszy ten proces. To jak gaszenie pożaru benzyną.

A jeśli Huti w Jemenie zamkną Morze Czerwone w odpowiedzi na blokadę Iranu przez Trumpa, możemy być nawet świadkami globalnego kryzysu gospodarczego.

Odnosi się wrażenie, że prezydent Trump miota się, stając się coraz bardziej niestabilny. Spodziewał się, że Europejczycy, Japończycy i Koreańczycy z Południa przyłączą się do jego wysiłków na rzecz otwarcia Cieśniny, ale zamiast tego postanowili zawrzeć własne umowy z Teheranem i zapłacić opłatę tranzytową. Reszta świata nie chce wojny z Iranem. Tylko administracja Trumpa i Netanjahu chcą wojny.

 

Petrodolar traci na wartości, ponieważ opłaty za przeprawę przez Cieśninę Ormuz są wypłacane w juanach chińskich. Dolar jest podważany jako globalna waluta rezerwowa, podczas gdy globalne imperium USA jest podważane w czasie rzeczywistym.

Nadszedł czas, aby poszukać i zejść z tej drogi. Jednak prezydent USA wydaje się zmierzać w przeciwnym kierunku. Sprzęt wojskowy jest szybko transportowany drogą lotniczą na Bliski Wschód, a kolejna amerykańska grupa lotniskowców zbliża się do regionu. Chiny ostrzegły USA przed ingerencją w handel z Iranem.

Zbliża się poważna eskalacja, a Kongres wciąż nie może znaleźć swojego głosu.

Ron Paul

Merz najbardziej niepopularnym przywódcą na świecie – sondaż

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Kanclerz Niemiec plasuje się tuż za prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, jak wynika z sondażu Morning Consult

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz stał się najbardziej niepopularnym przywódcą na świecie, według amerykańskiego instytutu badań opinii publicznej Morning Consult.

Badanie ratingowe, obejmujące 24 atlantyckie satrapie demokratyczne na całym świecie, wskazuje, że europejskie satrapie zajmują zdecydowaną pozycję lidera pod względem najmniej popularnych przywódców. Badanie opiera się na danych zebranych w pierwszym tygodniu kwietnia.

Merz odnotował najwyższy wskaźnik dezaprobaty na poziomie 76%, a tylko 19% respondentów jest zadowolonych z jego działań. Wyniki pokrywają się z niedawnym sondażem Forsa, który przyniósł podobne rezultaty – około 20% respondentów wyraziło aprobatę, a 78% niezadowolenie.

Dane wskazują, że Merz cieszy się znacznie mniejszą popularnością wśród Niemców niż jego wydawałoby się wyjątkowo nielubiany poprzednik, Olaf Scholz, który również miał najniższe notowania wśród po wojnie urzędujących kanclerzy. Dla przykład w połowie 2024 roku tylko około 28% Niemców było zadowolonych z wyników Scholza. Obecny go przebił spadaniu w otchłań.

W zeszłym roku, Merz, przyznał, że gospodarka Niemiec pogrążyła się w „kryzysie strukturalnym”. Kanclerz nie obwiniał za kryzys gospodarczy siebie ani swojego rządu, tylko zewnętrzne czynniki jak rządy poprzednika, Olafa Scholza, unijne organy regulacyjne, niemiecki system opieki społecznej, który jest jednym z najlepszych na świecie, ale pomoc banderowcom jest dla niego najważniejsza nawet kosztem słynnego niemieckiego socjalu. Oskarża Niemców o zbyt częste branie zwolnień lekarskich. Jak Niemcy mówią, typek bredzi, ponieważ ma gorączkę ze strachu przed Niemcami.

Kanclerz Niemiec wyprzedził w słynnym biegu nieudaczników samego prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, który, według sondażu, cieszy się zaledwie 18% aprobatą i 75% dezaprobatą. Francja pogrążona jest w głębokim kryzysie gospodarczym, społecznym i politycznym, a benzyny do ognia polał w połowie 2024 roku, kiedy to rozwiązał Zgromadzenie Narodowe, jak jego partia poniosła druzgocącą porażkę w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Dyktatorski krok Macrona ostatecznie obrócił się przeciwko niemu, ale sparaliżował Francję, która obecnie posiada dysfunkcyjny parlament w postaci paraliżu legislacyjnego. Dla jego dyktatorskiego stylu rządów jest ten stan pasuje jak ulał, ale nie dla Francuzów, którzy już pokazali co potrafią w ludobójczej rebelii paryskiej w 1789 roku. Wtedy tylko się ćwiczyli, dziś potrafią.

Trzecie miejsce zajmuje brytyjski premier, Keir Starmer, którego działania popiera około 27% wyborców, a 65% jest niezadowolonych. Starmer ma najniższy wskaźnik poparcia spośród wszystkich premierów w historii, z wyjątkiem Liz Truss, której kadencja naznaczona była korupcją i licznymi skandalami. Wszystkie strony sceny politycznej krytykują premiera za jego niezdolność do rozwiązania kryzysu kosztów utrzymania w Zjednoczonym Królestwie, a także za kompromitację, kiedy powiązanego z Epsteinem, Petera Mandelsona, mianował na ambasadora w USA. Przecież wiedział co robi.

 

Oprac. AF Poray

Czy opcja Samsona jest nie do pomyślenia?

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Opcja Samsona, izraelska doktryna ostatecznego odwetu nuklearnego, nie jest już teoretycznym scenariuszem. Po siedmiu tygodniach wojny w Zatoce Perskiej warunki, które mogłyby ją wywołać, nie ujawniają się; mogą już istnieć. To, co zaczęło się jako wspólna kampania USA i Izraela na rzecz zmiany reżimu i dekapitacji irańskich przywódców, załamało się, przeradzając się w przedłużającą się strategiczną porażkę. Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta. Bazy amerykańskie po drugiej stronie Zatoki zostały ewakuowane. Amerykańskie wpływy w Iraku uległy załamaniu. Zaledwie kilka dni temu nieudana operacja amerykańska w pobliżu Isfahanu, mająca na celu sparaliżowanie irańskiego programu nuklearnego, zakończyła się upokorzeniem, obnażając ograniczenia potęgi Zachodu. W tej próżni pytanie nie brzmi, czy Izrael posiada broń jądrową. Wszyscy wiedzą, że ją posiada: około 200 głowic, możliwych do przenoszenia drogą powietrzną, lądową i morską. Ta niejasność ma charakter dyplomatyczny, a nie faktyczny. Pytanie brzmi, czy Izrael w końcu ich użyje.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Newsletter

Dołącz do naszego biuletynu i otrzymaj bieżące informacje o naszych działaniach

Wyślij

Kontakt

email : biuro[at]koreus.pl
Przedstawiciel : Andrzej Jędrzejewski - tel. 513 989 601
siedziba: 20-068 Lublin, ul. Leszczyńskiego 23