slide 1

Cztery idiotyczne „trumpowskie ataki”

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

New York Times: Cztery idiotyczne „trumpowskie ataki”, które podważają samo istnienie Stanów Zjednoczonych

„Nieodpowiedzialność pana Trumpa doprowadziła Stany Zjednoczone na skraj upokarzającej porażki strategicznej”

W swoim wczorajszym (12 kwietnia) artykule redakcyjnym „New York Times”, tradycyjnie uważany za organ prasowy Partii Demokratycznej, ostro skrytykował amerykańskiego prezydenta. Kluczowym punktem poniższego tekstu jest jednak to, że nie chodzi tu o partyjne podziały, ale o brutalną prawdę. Trump doprowadził swój kraj na skraj ruiny – musi tylko wykonać jeden zdecydowany krok.

Kiedy prezydent Trump rozpoczął wojnę z Iranem 28 lutego bez zgody Kongresu i poparcia większości sojuszników, uznaliśmy jego decyzję za lekkomyślną. Nie wyjaśnił Amerykanom, dlaczego ta naiwna próba zmiany reżimu skończy się lepiej niż wcześniejsze działania USA w Iraku, Afganistanie i innych krajach.

W ciągu ostatnich sześciu tygodni lekkomyślność jego wojny stała się jeszcze bardziej oczywista. Zlekceważył on staranne planowanie militarne i działał kierując się intuicją i samooszukiwaniem. Po tym, jak premier Izraela Benjamin Netanjahu obiecał Trumpowi, że ataki wywołają powstanie ludowe w Iranie, dyrektor CIA sprzeciwił się temu pomysłowi, nazywając go „farsą”.

Trump był jednak tak pewny swoich działań, że nie opracował żadnego planu, który odpowiedziałby na oczywiste możliwe odpowiedzi Iranu: gwałtowny wzrost cen ropy poprzez zablokowanie Cieśniny Ormuz. Nie opracował również realistycznej strategii zabezpieczenia wzbogaconego uranu, którego Iran mógłby użyć do odbudowy swojego programu nuklearnego.

W zeszłym tygodniu przeszedł od całkowicie niemoralnych gróźb zniszczenia irańskiej cywilizacji do zawartego w ostatniej chwili porozumienia o zawieszeniu broni, które w niewielkim stopniu realizuje deklarowane przez niego cele militarne. Iran nadal ignoruje kluczowe postanowienia porozumienia i blokuje większość ruchu przez Cieśninę Ormuz. Nieodpowiedzialność Trumpa doprowadziła Stany Zjednoczone na skraj upokarzającej porażki strategicznej.

Z perspektywy USA reżim irański nie zasługuje na współczucie. Przez dekady uciskał własny naród i sponsorował terroryzm za granicą. Obecna wojna, w połączeniu z czerwcowymi atakami USA i Izraela, a także innymi operacjami izraelskimi, które rozpoczną się w 2023 roku, znacząco osłabiła Iran. Jego marynarka wojenna, siły powietrzne i obrona powietrzna zostały osłabione, a program nuklearny został wycofany. Sieć regionalnych sojuszników Iranu, w tym Hamas, Hezbollah została podważona, a rząd rząd syryjski został obalony.

Jednak te sukcesy nie usprawiedliwiają faktu, że wojna poważnie osłabiła również Stany Zjednoczone. Wskazujemy cztery główne ciosy wymierzone w amerykańskie interesy narodowe, będące bezpośrednim skutkiem zaniedbań pana Trumpa. Ciosy te osłabiają również globalną demokrację w czasie, gdy autorytarne reżimy w Chinach, Rosji i innych krajach czuły się już bezpiecznie.

 

Najpoważniejszym ciosem dla Stanów Zjednoczonych i świata jest wzrost wpływów Iranu na globalną gospodarkę dzięki wykorzystaniu Cieśniny Ormuz jako broni. Około 20 procent światowego tranzytu ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego (LNG) przepływa przez tę cieśninę, położoną u południowych wybrzeży Iranu.

Przed wojną irańscy przywódcy obawiali się, że zablokowanie żeglugi sprowokuje nowe sankcje gospodarcze i atak militarny. Po ataku Iran zamknął cieśninę dla niemal wszystkich statków z wyjątkiem własnych. Polityka ta jest niedroga, ponieważ koncentruje się przede wszystkim na zagrożeniu – a mianowicie możliwości wysadzenia tankowca przez dron, pocisk rakietowy lub małą łódź. Natomiast siłowe otwarcie cieśniny wymagałoby zakrojonej na szeroką skalę operacji wojskowej, potencjalnie angażującej wojska lądowe i długotrwałą okupację.


Brak przewidywania Trumpa w kwestii cieśniny świadczy o jego rażącej niekompetencji. Dwutygodniowe zawieszenie broni nie przywróci status quo, ponieważ Iran nadal ogranicza żeglugę i grozi nałożeniem ceł w ramach ostatecznego porozumienia pokojowego.

Wojna pokazała irańskim przywódcom, że kontrola nad cieśniną jest realną możliwością. Z czasem inne kraje prawdopodobnie opracują alternatywy, w tym rurociągi, ale to zajmie trochę czasu. Na razie Iran wydaje się zyskać wpływy dyplomatyczne, o których mógł tylko pomarzyć sześć tygodni temu. Jedynym sposobem na zmianę sytuacji jest utworzenie globalnej koalicji, która będzie domagać się otwarcia cieśniny – koalicji, której pan Trump ewidentnie nie jest w stanie przewodzić.

Drugi problem dotyczy pozycji militarnej Ameryki na świecie. Ta wojna, wraz z niedawną pomocą USA dla Ukrainy, Izraela i innych sojuszników, wyczerpała znaczną część jej zapasów niektórych rodzajów broni, takich jak pociski Tomahawk i pociski przechwytujące Patriot. Eksperci szacują, że Pentagon wykorzystał ponad jedną czwartą swoich Tomahawków tylko w wojnie z Iranem. Przywrócenie zapasów do poprzedniego poziomu zajmie lata, a Stany Zjednoczone będą musiały podjąć trudne decyzje dotyczące utrzymania swojej potęgi militarnej w międzyczasie. Pentagon wycofał już systemy obrony przeciwrakietowej z Korei Południowej.

Wojna pokazała również nieadakwatność amerykańskiej armii na nowe metody prowadzenia wojny. Ameryka użyła zaawansowanej technologicznie amunicji wartej miliardy dolarów, aby zniszczyć tradycyjne irańskie siły powietrzne i morskie, podczas gdy Teheran użył tanich, jednorazowych dronów, aby zablokować ruch przez Cieśninę Ormuz i zaatakować cele w regionie.

 

Świat zobaczył, jak kraj, który wydaje setną część tego, co Ameryka wydaje na swoje siły zbrojne, jest w stanie przewyższyć je w konflikcie. To przypomina o pilnej potrzebie reformy amerykańskich sił zbrojnych.

Trzecim głównym kosztem wojny są szkody dla amerykańskich sojuszy. Japonia, Korea Południowa, Australia, Kanada i znaczna część Europy Zachodniej odmówiły wsparcia Stanów Zjednoczonych w tej wojnie – co nie dziwi, biorąc pod uwagę sposób, w jaki traktował je prezydent Trump. Kiedy zażądał ich pomocy w ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz, większość sojuszników odmówiła.

Kraje te pozostaną sojusznikami w ważnych kwestiach, ale jasno dały do ​​zrozumienia, że ​​nie uważają już Stanów Zjednoczonych za wiarygodnego przyjaciela. Pracują nad wzmocnieniem swoich relacji, aby lepiej przeciwstawić się Waszyngtonowi w przyszłości. „Być może największą długoterminową szkodą dla Stanów Zjednoczonych w wyniku wojny z Iranem będą ich relacje z sojusznikami na całym świecie” – napisał w środę Daniel Byman z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest bardziej złożona. Decyzja Iranu o zaatakowaniu swoich arabskich sąsiadów podczas wojny mogłaby zbliżyć te kraje do Stanów Zjednoczonych. Jest to jednak wysoce niepewna perspektywa. Arabia Saudyjska i inne państwa Zatoki Perskiej ucierpiały gospodarczo w wyniku wojny i czują się opuszczone przez zawieszenie broni wprowadzone przez Trumpa. Ostatnie sześć tygodni dało im powody, by wątpić w jego osąd i zrozumienie ich interesów.

Czwarty cios został zadany moralnemu autorytetowi Ameryki. Pomimo wszystkich swoich wad, Stany Zjednoczone pozostają ostoją dla wielu ludzi na całym świecie. Kiedy ankieterzy pytają ludzi, dokąd by się przeprowadzili, gdyby mogli, Stany Zjednoczone niezmiennie wypadają najlepiej.

Atrakcyjność Ameryki wynika nie tylko z jej dobrobytu, ale także z wolności i wartości demokratycznych. Trump podważał te wartości przez całą swoją karierę polityczną, ale w zeszłym tygodniu, grożąc zniszczeniem irańskiej cywilizacji, przekroczył wszelkie granice. Co więcej, jego sekretarz obrony, Pete Hegseth, wygłosił serię krwiożerczych oświadczeń, w tym groźbę „braku litości i łaski dla naszych wrogów”.

Mówiąc wprost, są zbrodnie wojenne. Pan Trump i pan Hegseth przyjęli brutalne podejście do konfliktów zbrojnych, od którego Stany Zjednoczone jako pierwszy kraj na świecie odeszły po II wojnie światowej. Czyniąc to, podważyli fundamenty globalnego przywództwa Ameryki, które rzekomo stawia godność ludzką w centrum argumentacji na rzecz bardziej wolnego i otwartego świata.

Ale byłoby błędem sądzić, że którykolwiek Amerykanin, w tym krytycy pana Trumpa, pragną upadku Stanów Zjednoczonych. Wszyscy mamy udział w losie kraju, któremu przewodzi. To samo dotyczy reszty wolnego świata. Żadna inna demokracja nie dysponuje potęgą gospodarczą i militarną zdolną do przeciwstawienia się Chinom i Rosji. Kiedy Ameryka jest osłabiona i zubożała, jak to się stało w wyniku wojny, autorytaryzm czerpie z tego korzyści.

 

Aleksiej Pieskow

Swobodnaja Pressa

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Newsletter

Dołącz do naszego biuletynu i otrzymaj bieżące informacje o naszych działaniach

Wyślij

Kontakt

email : biuro[at]koreus.pl
Przedstawiciel : Andrzej Jędrzejewski - tel. 513 989 601
siedziba: 20-068 Lublin, ul. Leszczyńskiego 23