slide 1

Nieciekawa sytuacja na Bliskim Wschodzie

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Andrzej Filus

 

Cieśnina Ormuz – punkt bez powrotu: Jak Iran zmienił zasady panujące w Zatoce Perskiej – i dlaczego Waszyngton nie może już tego zmienić

Deklaracja Marynarki Wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej z 5 kwietnia nie jest związana z czasem wojny. To strategiczny werdykt. Trzydzieści siedem dni po rozpoczęciu agresji izraelsko-amerykańskiej na Iran w ramach „wojny ramadanowej”, najważniejszy punkt morski na świecie zmienił właściciela – nie w wyniku okupacji, ale nieodwracalnego faktu operacyjnego. Fala geoekonomiczna dopiero się zaczyna.

W nocy 5 kwietnia Dowództwo Marynarki Wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej opublikowało krótkie, ale wstrząsające oświadczenie na X: „Cieśnina Ormuz nigdy nie powróci do swojego poprzedniego statusu, zwłaszcza dla USA i reżimu syjonistycznego”. Dodano w nim, że irańskie siły morskie znajdują się w „końcowej fazie przygotowań operacyjnych” do nowej architektury bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej – zaprojektowanej i egzekwowanej wyłącznie przez państwa nadbrzeżne, bez samozwańczej roli imperialnych sił morskich Waszyngtonu.

To nie jest propaganda. To doktrynalne oświadczenie poparte 37 dniami operacji wojskowych, uszkodzeniami infrastruktury potwierdzonymi satelitarnie, 90-procentowym spadkiem ruchu w najpoważniejszym punkcie przeładunkowym ropy naftowej na świecie oraz ceną ropy naftowej, która przekroczyła już 126 dolarów za baryłkę. Era amerykańskiej hegemonii morskiej w Zatoce Perskiej dobiegła końca i będzie kosztować Waszyngton utratę pozycji światowego imperium, co jest dla zwykłych mieszkańców tego kraju bardzo dobra wiadomością, ale nie dla imperialnych oligarchów. To punk zwrotny.

 

„Wojna Ramadanowa”, czyli doszło do tego punktu zwrotnego

W mediach regionalnych i irańskich oświadczeniach obecna konfrontacja jest już określana mianem „wojny ramadanowej”. 28 lutego 2026 roku – data, która w następnych dziesięciolecia będzie przytaczana w podręcznikach strategii – siły USA i Izraela rozpoczęły, jak to określili irańscy urzędnicy i świat nieatlantycki, niesprowokowany, zakrojoną na szeroką skalę agresję militarną na Iran. Atak nastąpił wraz z zabójstwem Najwyższego Przywódcy ajatollaha Chameneiego i kilku wysokich rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w ramach wciąż spornej operacji wywiadowczej.

Odpowiedzią Iranu nie były symboliczne, starannie zaplanowane ataki „ratujące twarz”, jak w przypadku Prawdziwych Obietnic 1, 2 czy 3. Teheran rozpoczął Operację Prawdziwą Obietnicę 4 – długotrwałą, nowoczesną kampanię ataków rakietowych i dronów, w ramach której do 5 kwietnia przeprowadzono 97 operacji przeciwko amerykańskim i izraelskim obiektom wojskowym w całym regionie.

Już sam stan uzbrojenia sygnalizuje tę zmianę. Fale irańskich kontrataków wykorzystały systemy rakietowe Khorramshahr-4, Kheibar Shekan, Emad, wielogłowicowe Qadr i Haj Qasem – a także drony samobójcze Shahed-136 zdolne do przebicia warstwowej obrony powietrznej. Wśród celów znalazły się: kwatera główna Piątej Floty USA w Bahrajnie (zdjęcia satelitarne potwierdziły bezpośrednie trafienia w terminale komunikacyjne i osłony radarów AN/GSC-52B), baterie rakiet HIMARS w Kuwejcie, amerykańska bateria Patriot w północnym Bahrajnie (fala 95), ośrodek danych Oracle w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz ponad 55 amerykańsko-izraelskich baz wojskowych w regionie w ciągu jednodniowego cyklu operacyjnego.

 

Grupa lotniskowców wycofała się na atlantyckie wody po licznych falach dronów IRGC – co potwierdzają zdjęcia satelitarne.

W międzyczasie irańska marynarka wojenna zrobiła to, co od dawna groziło, a Waszyngton długo uważał za blef: zamknęła Cieśninę Ormuz.

Cieśnina, której Waszyngton nie może ponownie otworzyć

Od 1 marca ruch morski przez cieśninę Ormuz spadł o około 90 procent. Według Lloyd’s List Intelligence, od momentu rozpoczęcia zamknięcia przepłynęło przez nią zaledwie około 150 statków – w porównaniu z wolumenami, które wcześniej odpowiadały za przepływ 21 milionów baryłek ropy naftowej dziennie i około 20 procent światowego handlu LNG.

Marynarka Wojenna IRGC skutecznie przekształciła cieśninę Ormuz w de facto „punkt poboru opłat”, jak to niektórzy określili. Statki ubiegające się o przeprawę muszą przedstawić szczegółowe manifesty ładunkowe, rejestry własności statków, porty docelowe i listy załóg za pośrednictwem pośredników powiązanych z IRGC. Zatwierdzone statki otrzymują kody autoryzacyjne i uzbrojoną eskortę. Potwierdzono już, że dwa statki uiściły opłaty za przejazd w juanach chińskich – szczegół, który powinien niepokoić Departament Skarbu bardziej niż jakikolwiek atak rakietowy.

Irański parlamentarzysta, Mohammadreza Rezaei Kouchi, potwierdził, że parlament aktywnie pracuje nad projektem ustawy mającej na celu skodyfikowanie „suwerenności, kontroli i nadzoru” nad cieśniną. Teheran nie improwizuje. On ją instytucjonalizuje.

Czterech największych na świecie armatorów kontenerowych – Maersk, CMA CGM, MSC i Hapag-Lloyd, kontrolujących łącznie 65% floty kontenerowej na świecie – zawiesiły tranzyt przez Ormuz 5 marca, kiedy to firmy ubezpieczeniowe P&I anulowały ubezpieczenia dla strefy zagrożenia wojennego. Bez ważnego ubezpieczenia żaden statek handlowy nie może legalnie zawinąć do portu. Prawny i aktualnie obowiązujący mechanizm światowego handlu, a nie tylko irańskie pociski rakietowe, skutecznie zamknął cieśninę dla Zachodu.

Dwadzieścia jeden potwierdzonych ataków na statki handlowe od początku działań wojennych potwierdziło słuszność modeli przyjętych przez ubezpieczycieli.

 

Teatralne ultimatum Trumpa: Terminy, które zmieniają się jak kalejdoskopie

Amerykański prezydent w ciągu sześciu tygodni wydał Iranowi co najmniej pięć oddzielnych ultimatum z przesuwającymi się terminami – każde bardziej kabaretowe od poprzedniego. „New York Times” udokumentował ten rozwój sytuacji:

21 marca: Trump grozi atakiem na „NAJWIĘKSZĄ” irańską elektrownię jądrową, jeśli Ormuz nie zostanie „CAŁKOWICIE OTWARTY” w ciągu 48 godzin.

23 marca: Trump ogłasza „produktywne” rozmowy z Iranem, czyli z samym sobą w pokoju magicznych luster. Irańscy urzędnicy publicznie zaprzeczają, że jakiekolwiek negocjacje są prowadzone.

26 marca: Trump przedłuża termin bombardowania elektrowni o pięć dni.

27 marca: Trump ponownie przedłuża termin – do 6 kwietnia do godziny 20:00 czasu wschodniego – powołując się na posiedzenie gabinetu.

5 kwietnia: Trump pisze: „Wtorek będzie Dniem Elektrowni i Dniem Mostów w Iranie… Otwórzcie jebaną Cieśninę, wy szalone dranie, albo traficie do piekła – PO PROSTU PATRZCIE!”.

Termin upłynął 6 kwietnia, a z drugiej strony stało się już naoczne, że dyplomacja przeniosła się do mediów społecznościowych.

Co tak naprawdę zrobi Waszyngton? Wojskowe wyliczenia są znacznie mniej jednoznaczne, niż sugerują posty w mediach społecznościowych. Atak na irańskie elektrownie i mosty zaostrza konflikt o infrastrukturę energetyczną na teatrze działań, na którym Iran wielokrotnie udowadniał – za pomocą dowodów zweryfikowanych satelitarnie – że jest w stanie dotrzeć do baz USA po drugiej stronie Zatoki Perskiej. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wyraźnie stwierdził, że kolejna faza operacji kontra będzie „jeszcze bardziej intensywna”, jeśli celem będzie infrastruktura cywilna w Iranie.

Kilku kluczowych sojuszników USA odmówiło już udziału w proponowanej przez Trumpa międzynarodowej koalicji morskiej, mającej na celu ponowne otwarcie cieśniny Ormuz. ZEA podobno wyraziły na to zgodę w zasadzie, ale „Financial Times” zauważa, że ​​jest to dalekie od możliwości operacyjnych. Precedens z Morza Czerwonego – gdzie operacja „Prosperity Guardian” nigdy nie powstrzymała ataków Huti – nie napawa optymizmem.

 

Geoekonomiczne trzęsienie ziemi w liczbach

Konsekwencje finansowe nie mają już charakteru spekulacyjnego. Jaskrawo widnieją rachunkach w czasie rzeczywistym.

Ropa naftowa:

Cena ropy Brent osiągnęła szczyt na poziomie 126 USD/baryłkę; ropa z Dubaju osiągnęła 166,80 USD/baryłkę – najwyższy poziom w historii.
3 kwietnia cena ropy Brent zamknęła się na poziomie 112,96 USD, a bank Goldman Sachs ostrzegał przed przedziałem 150–200 USD, jeśli blokada utrzyma się do czerwca.
Scenariusz bazowy banku Goldman Sachs przewiduje skumulowane straty ropy przekraczające 800 milionów baryłek i szczytowy deficyt produkcji wynoszący 17 milionów baryłek dziennie – największy szok podażowy w historii światowych rynków ropy naftowej.
Ekonomiści banku Barclays prognozują, że utrzymująca się cena ropy powyżej 100 USD obniża globalny wzrost PKB o 0,2 punktu procentowego, jednocześnie podnosząc inflację o 0,7 punktu – klasyczny model stagflacji, który nie pozostawia bankom centralnym żadnych możliwości ucieczki.

 

 

Transport:

Stawki spot za kontenery na głównych trasach wzrosły o 150% od 28 lutego.
Stawki za przewóz kontenerów z Azji do zachodniego wybrzeża USA wzrosły z 1800–2200 USD za kontener 40-stopowy do ponad 4500 USD.
Zmiana trasy na Przylądku Dobrej Nadziei wydłuża rejs o 10–14 dni i generuje setki tysięcy dolarów kosztów paliwa na rejs.
CMA CGM natychmiast nałożyło dopłatę awaryjną w wysokości 4000 USD za FEU na ładunki przewożone do Zatoki Perskiej.

Opóźnienie w dostawie do USA:

Ekonomiści z branży łańcucha dostaw zauważają, że pełne przeniesienie cen z marcowych kontraktów przewozowych na amerykańskie półki sklepowe następuje z opóźnieniem wynoszącym 90–180 dni. Amerykańscy konsumenci odczują tegoroczny kryzys przy kasach jesienią – tuż przed wyborami uzupełniającymi.

Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie próbowały przekierować ropę naftową rurociągami przez półwysep Arabski do terminali nad Morzem Czerwonym, ale te alternatywne rozwiązania obecnie obsługują jedynie 40% typowego wolumenu. Nie ma szybkiego rozwiązania w skali 21 milionów baryłek dziennie. Geografia jest nieubłagana.

Tymczasem irański eksport ropy pozostaje w dużej mierze niezmieniony. Terminal na wyspie Kharg załadował w marcu około 1,6 miliona baryłek – blisko poziomu sprzed wojny – a większość ropy trafiła do prywatnych rafinerii w Chinach. Architektura sankcji, która miała udusić Teheran, stała się praktycznie nieistotna.

 

Dlaczego cieśnina Ormuz nie odbuduje się szybko

Oto liczba, której atlantyckie rynki energetyczne jeszcze nie uwzględniają: nawet jeśli jutro ustaną działania wojenne, Cieśnina Ormuz nie powróci szybko do normalnego funkcjonowania.

Analitycy wojskowi znający sytuację militarną gwałtownie podnieśli szacunki. Początkowe założenie zakładające sześć miesięcy do pełnego przywrócenia ruchu statków, zostało skorygowane do minimum 12 miesięcy na pełną normalizację tranzytu handlowego i to nie z powodów politycznych, ale strukturalnych. Mianowicie:

Ubezpieczenie strefy zagrożenia wojną będzie wymagało długotrwałego, potwierdzonego okresu spokoju – zazwyczaj 90 dni bez incydentów – zanim firmy ubezpieczeniowe i asekuracyjne (P&I) przywrócą ubezpieczenie. Bez ubezpieczenia żaden przewoźnik nie wróci, niezależnie od oświadczeń Iranu, ponieważ jest ono wymagane w każdym porcie.
Nowy system „poborów opłat” Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej nie jest tymczasowym środkiem na czas wojny. Parlament Teheranu już uchwala go jako stały instrument suwerenności. Statki będą nadal weryfikowane – i obciążane opłatami.
Rozminowywanie wód Zatoki Perskiej, gdzie operowały irańskie okręty minowe (i były celem ataków amerykańsko-izraelskich), wymaga miesięcy systematycznego odminowywania.
Zaufanie do pokojowej polityki nie wraca z dnia na dzień. Maersk dopiero wtedy ponownie wpłynął na Morze Czerwone, kiedy przez prawie rok nie było ataków Hutich – a potencjał Hutich stanowił ułamek potencjału Iranu.

„Premia Ormuz” stanowi dodatkowy koszt prowadzenia działalności w świecie. Opłata jest teraz stała, niezależna od tego, jak zakończy się ta konkretna faza konfliktu.

Nieodwracalny moment

Oświadczenie Marynarki Wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej z 5 kwietnia należy uważnie przeczytać, a nie zignorować jako przechwałki. Teheran w ciągu ostatnich sześciu tygodni konsekwentnie deklarował swoje zamiary – a następnie je realizował. Cieśnina Ormuz nie powróci do status quo, w którym grupy przewoźników amerykańskiego imperium posiadają niekontrolowaną władzę w Bahrajnu, z którego Waszyngton dyktuje warunki dla 20% globalnych dostaw energii. Jednak to już minęło. To, co je zastąpi – czy to wynegocjowane nowe ramy, przedłużony system kontrolowanego tranzytu denominowanego w juanach, czy inny wariant – jest centralnym pytaniem geopolitycznym najbliższych 12 miesięcy. Odpowiedź zmieni rynki energii, struktury sojuszy i upadek petrodolara w sposób, który dopiero zaczyna być widoczny. To oznacza najgorszy wariant dla imperium amerykańskiego – upadek petrodolara to koniec amerykańskiego imperium, bowiem to on podstawa dobrobytu. To oznacza nic innego niż załamanie się gospodarki USA. Pamiętajmy, że przed izraelsko-amerykańską agresją na Iran prezydent Chin przed napisał artykuł o staniu się waluty chińskiej globalną, co odzwierciedla właściwy porządek. Izraelsko-amerykańska agresja na Iran tylko przyśpieszyła proces, a nawet więcej rozogniła wojnę, która w tej tragicznej sytuacji gospodarczej imperium amerykańskiego dolała benzyny do ognia. Trump stracił głowę i jest uczynić całkowitą destrukcję rzucając w desperacji bomby atomowe na Iran razem z syjonistycznym Izraelem.

To, co już widać, to to, że oparty na neokolonialnych zasadach porządek międzynarodowy zapewniany i nadzorowany przez Waszyngton, właśnie stracił swój najważniejszy punkt newralgiczny na morzu – korytarz, którym przepływa 20% globalnych dostaw energii. Irak i Afganistan mogą zostać utracone w wyniku etapowego wycofywania i przemianowane na półkolonialne „transfery suwerenności”. Cieśniny nie można przekazać na konferencji prasowej. Nie ma pokojowej strategii wyjścia z sytuacji utraty kontroli nad najważniejszym szlakiem wodnym świata przez imperium jak tylko jego upadek.

opracowano na bazie źródeł zagranicznych.

 

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Newsletter

Dołącz do naszego biuletynu i otrzymaj bieżące informacje o naszych działaniach

Wyślij

Kontakt

email : biuro[at]koreus.pl
Przedstawiciel : Andrzej Jędrzejewski - tel. 513 989 601
siedziba: 20-068 Lublin, ul. Leszczyńskiego 23