Trump znów atakuje
W piątek Donald Trump znowu dał czadu. Opublikował na portalu Truth Social przerobione w Photoshopie zdjęcie swojej twarzy obok twarzy czterech byłych prezydentów wyrytych w kamieniu na Górze Rushmore w Dakocie Południowej. Przynajmniej się uśmiechał, nie unosząc w górę jak zwykle swojej pięści, tylko dumnie unosząc głowę w górę, pokazując, jakim jest twardzielem! Ten surowy portret prezydenta znajdzie się na pierwszej stronie nowych paszportów Stanów Zjednoczonych, które zostaną wydane w czerwcu przez biuro paszportowe w Waszyngtonie dla upamiętnienia zarówno 150-lecia Stanów Zjednoczonych, jak i 80. urodzin naszego najwspanialszego przywódcy. Zdjęcie DJT będzie miało czerwono-biało-niebieskie tło, co ma świadczyć o jego patriotycznym charakterze.

A dla tych, którzy uwielbiają patrzeć na obsesję swojego prezydenta na punkcie złota, na jego polu golfowym Trump Doral na Florydzie stoi teraz 4,5-metrowy posąg Donalda z uniesioną pięścią. Jest w całości pokryty złotem. Prawdopodobnie jest podobny do zaproponowanego jakiś czas temu przez jego zięcia i dewelopera, Jareda Kushnera, do Trump Gaza Riviera Luxury Seashore Development, po tym, jak Palestyńczycy zostali zmuszeni do emigracji lub zabici przez Izrael, „najlepszego przyjaciela i najbliższego sojusznika Ameryki”.
I to nie wszystko! Wielu Amerykanów było zdumionych, widząc na Truth Social obraz Dona wykonany przy pomocy sztucznej inteligencji, który wprawdzie wykręcił się się od służby wojskowej, ale teraz na obrazku w okularach Ray Ban w stylu wojskowym, trzymając karabin szturmowy z palcem niebezpiecznie blisko spustu, stoi przed płonącym miastem. Podpis zawierał przesłanie do Iranu, że powinni się poddać, bo inaczej poniosą konsekwencje: „Koniec z miłym facetem!”.
Wreszcie, wszyscy patriotyczni Amerykanie z pewnością docenili wiadomość o postępach prac nad Boeingiem 747, który nasz prezydent otrzymał w prezencie od emira Kataru. Siły Powietrzne wydadzą 400 milionów dolarów na przeróbkę samolotu, przekształcając go w nowy Air Force One, luksusowy samolot prezydencki, który, miejmy nadzieję, rozpocznie latanie jeszcze tego lata. Po odejściu Trumpa samolot zostanie przetransportowany na Florydę, gdzie trafi do Biblioteki Prezydenckiej Trumpa w Miami. Obraz wykonany przy pomocy sztucznej inteligencji pokazuje już, jak będzie wyglądał w bibliotece, już krąży i jestem pewien, że wszyscy lojalni obywatele przyłączą się do mnie w świętowaniu, że wydanie 400 milionów dolarów na samolot, który będzie stał w bibliotece, aby uhonorować najgorszą głowę państwa, jaką kiedykolwiek miał nasz kraj, to dobrze wydane pieniądze!
Donald Trump ewidentnie nie wstydzi się promować siebie do tego stopnia, że szumnie nagłośniono bogacenie się jego rodziny i partnerów biznesowych poprzez wykorzystanie jego pozycji i kontaktów, które one umożliwiają. Jest bardzo dobry w tzw. handlu informacjami poufnymi, gdzie informuje swoich współpracowników o tym, co powie i zrobi, a co szybko dociera na giełdę, umożliwiając mu kupować tanio i sprzedawać drogo dzięki swoim specjalnym kontaktom. To podejście sprawdziło się bardzo dobrze w przypadku produktów naftowych i energetycznych podczas obecnego konfliktu z Iranem, pozwalając jego rodzinie i innym zgarnąć ogromne zyski. Handel informacjami poufnymi jest również nielegalny, ale hej, kto go kontroluje? Mąż prominentnej kongresmenki, Nancy Pelosi, rzekomo wzbogacił się na tym, więc dlaczego nie kilku Trumpów?
Kolejną osobliwością sir Donalda jest celebracja jego geniuszu, co robi on sam i otaczający go pochlebcy, a czego nie dostrzega nikt inny, poza maniakiem-mordercą, który na nieszczęście prezydenta ma z nim do czynienia. Jego najnowszym i prawdopodobnie najbardziej dziwacznym stwierdzeniem jest to, że jest „najpotężniejszą osobą, jaka kiedykolwiek żyła”, cokolwiek to ma znaczyć. Jeśli ma na myśli próby zniszczenia świata, jaki znamy, to biorąc pod uwagę dysponowanie przez niego amerykańską bronią atomową, to trzeba przyznać mu rację. Lecz zważyć trzeba, że jego błędy są znacznie liczniejsze od powszechnie chwalonych licznych „zwycięstw” nad przeciwnikami, takimi jak wenezuelscy urzędnicy, rybacy z Karaibów, a ostatnio niegroźny Iran, w ramach wsparcia swego wspólnika w zbrodniach przeciwko ludzkości, Benjamina Netanjahu, premiera Izraela.
Prawda o Donaldzie Trumpie jest taka, że jest on porażką niemal we wszystkim, cokolwiek w życiu zrobił, o czym dobitnie świadczy jego sześć bankructw, a teraz jest katastrofą dla polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych, ponieważ skłania się do negocjacji z ludźmi za pomocą gróźb i obelg, zamiast dążyć do osiągnięcia porozumienia opartego na wspólnych interesach. Trump podobno słucha Netanjahu w kwestii działań wobec Iranu, a także często kontaktuje się z Markiem Levinem i Laurą Loomer, którzy są prominentnymi Żydami i forsują wprowadzenie ustawodawstwa kryminalizującego krytyków Izraela, w tym kar więzienia. Poza tym, bardzo mnie bawi niedawne dokoptowanie przez Trumpa do niezdarnego zespołu negocjacyjnego ds. Iranu, składającego się z Jareda Kushnera i Mike'a Witkoffa, żarliwych syjonistów i domniemanych agentów Izraela, głęboko osadzonych w administracji, Nicka Stewarta. Stewart jest pracownikiem think tanku Foundation for the Defense of Democracies (FDD), którego od dawna głównym celem jest skłonienie Stanów Zjednoczonych do zniszczenia Iranu dla dobra Izraela. Dobrze, Donaldzie, że masz już tego klauna w drużynie! Może powinieneś go dodać do swojej prześmiewczo nazwanej i dysfunkcyjnej Rady Pokoju!
Ekspertka ds. Bliskiego Wschodu w programie „The Responsible Statecraft”, Trita Parsi, opisała ostatnie urojenia Donalda Trumpa, mające na celu wynegocjowanie takiego porozumienia z Iranem, które mógłby nazwać „zwycięstwem”, aby uwolnić się od koszmaru katastrofalnego bagna, w którym tkwi po uszy. Dla Parsi oznaką braku akceptacji rozsądnego kompromisu z Irańczykami w celu zakończenia konfliktu stanowi „blokada Iranu przez Trumpa, która wskazuje, że wybiera porażkę z ust zwycięstwa”. Wojna więc będzie toczyć się dalej zgodnie z wytycznymi Netanjahu, a Trump nadal będzie twierdził, że „wygrał”. A cenę za tę głupotę zapłacą wszyscy. Jak najlepiej ujął to prawnik międzynarodowy, John Whitbeck: „Cały świat cierpi, a końca nie widać”.
Rzeczywiście. Ekonomiści przewidują na świecie „globalną” recesję, jeśli wojna z Iranem w obecnej formie potrwa jeszcze kilka miesięcy. Wojna z Iranem nie tylko negatywnie wpływa na światowe zasoby energii, ale także zmienia relacje międzynarodowe daleko wykraczające poza regionalną Radę Współpracy Państw Zatoki Perskiej i OPEC na Bliskim Wschodzie. Trump jest szczególnie rozczarowany brakiem poparcia NATO dla jego, - jak sam przyznaje - szalonej wojny z Iranem, a także przeciwdziałań skierowanych przeciwko międzynarodowym inicjatywom mających na celu nałożenie sankcji na Izrael za ludobójstwo w Strefie Gazy i za ataki na Liban. Zapowiedział wycofanie 5000 żołnierzy amerykańskich z Niemiec, tylko za to, że kanclerz, Friedrich Merz, nazwał Stany Zjednoczone „upokorzone” w negocjacjach z Iranem. Jeśli chodzi o Hiszpanię i Włochy, które nie zezwoliły USA na wykorzystanie baz lotniczych NATO do ataków na Iran, Trump rozważa takie samo, a nawet surowsze potraktowanie. Na początek wzywa do wykluczenia Hiszpanii z NATO i w charakterystyczny dla siebie sposób ostrzega, że „Włoszce, Giorgii Meloni, brakuje odwagi w kwestii wojny z Iranem. Czy ludziom podoba się fakt, że Meloni nic nie robi, aby zabezpieczyć dostawy ropy? Czy jej się to podoba? Nie sądzę, żeby jej się to podobało. Jestem nią zszokowany. Myślałem, że ma odwagę, ale się myliłem. Iran wysadziłby Włochy w powietrze w dwie minuty, gdyby miał szansę”.
Co prawda NATO jest organizacją, która w dużej mierze straciła na swej użyteczności, ale pogłębiający się rozdźwięk z europejskimi demokracjami, które zazwyczaj skłaniają się ku poparciu inicjatyw USA, sugeruje, że wojna USA i Izraela z Iranem będzie miała geopolityczne konsekwencje daleko wykraczające poza wszelką wyobraźnię z początku konfliktu. Dziękuję, Panie Trump!
Philip Giraldi
Philip Giraldi jest amerykańskim felietonistą, komentatorem i konsultantem ds. bezpieczeństwa. Jest dyrektorem wykonawczym Rady Interesu Narodowego, którą to funkcję pełni od 2010 roku.
Źródło: Unz

